2017.04.28-05.02 „Rajd Dookoła Opolszczyzny” w podziękowaniu za darowizny w akcji „Tandem Pod Choinkę”.

Dzień I -„Niespodziewana Pogoda”
Trasa Brzeg – Pokrzywna 0k. 140 km

na zdjęciu : kolaż zdjęć uczestników rajdu przy znakach z nazwami miejscowości jakie odwiedziliśmy tego dnia – według wytycznych PTTK

Rajd zacząć się od udzielenia wywiadu 😉 wczesnym rankiem na dworcu PKP w Opolu czekała na nas ekipa Opolskiej Telewizji TVP3.

Na zdjęciu : Alicja, Karolina i Łukasz wraz z ekipą TVP3 Opole.

Gdy trochę „pogwiazdorzyliśmy” pojechaliśmy pociągiem – Karolina, Alicja, Łukasz, Adam, Nicola i Remik -do umówionego wcześniej punktu zbiórki jakim była stacja PKP Brzeg . Na Miejscu czekali już na nas Marcin, Jacek i Mateusz, którzy zdecydowali się nas poznać i z nami udać się w tą niesamowitą podróż. Jako ostatnia dojechała do nas Ola która jako pierwsza z nas mocno walczyła z panującymi na drodze warunkami atmosferycznymi.
Pogoda od samego rana zaskakiwała nas niesłychanie – 28 kwietnia 2017 r. na całą Opolszczyznę spadł śnieg :d

Na szczęście naszej grupie nic nie jest straszne i wyjechaliśmy zgodnie z planem.

na zdjęciu: grupa uczestników rajdu, ubrana w przeciwdeszczowe ubrania, wyruszająca z Brzegu, mimo padającego śniegu.

Było mokro, zimno ale  wesoło. Na trasie spotkało nas wiele przygód, wyzwań oraz bardzo życzliwych i pomocnych ludzi, a nasi nowi przyjaciele Jacek i Mateuszem obkupili się w nowe buty 😉

na zdjęciu: Alicja z Adamem jadący na tandemie i Karolina jadąca na swoim rowerze. Czarny asfalt pokrywający drogę , mocno kontrastuje z białą warstwą śniegu znajdującą się na poboczu.

W Paczkowie przywitało nas słoneczko, Halina – która odłączyła do naszej wesołej gromady, oraz nasz niezawodny serwis – Erka pogotowie rowerowe w składzie Tomasz i Angela.
Po dłuższej przerwie , wysuszeniu przy kominku przemoczonych ubrań i zjedzeniu gorącego posiłku w „Przystani u Grubego” wyruszyliśmy w dalszą podróż.

na zdjęciu: rozłożone na stołach i krzesłach kolorowe ubrania.

Dzień zdawał się być bardzo długi…
Przemoczeni do ostatniej nitki, wytrwale pokonywaliśmy kolejne kilometry i podjazdy.

na zdjęciu : grupa jadących wieczorową porą rowerzystów, ubranych w stroje przeciwdeszczowe i kamizelki odblaskowe. Droga mokra z licznymi kałużami i resztkami śniegu na poboczu.
na zdjęciu : grupa jadących rowerzystów, ubranych w stroje przeciwdeszczowe i kamizelki odblaskowe. Panujący mrok rozświetlają rowerowe światełka.

  

Na ostatnią część trasy, dołączyli do nas Mateusz Jończy z tatą, którzy po raz pierwszy wyruszyli w tak długą trasę. Panowie dzielnie wytrwali i towarzyszyli nam, aż do mety, jaką tego dnia był ośrodek kempingowy” Złota Dolina” w Pokrzywnej.

na zdjęciu: szczęśliwi i uśmiechnięci uczestnicy pierwszego dnia rajdu. Przebrani w suche ubrania, najedzeni i szczęśliwi 😉

Na miejscu właściciele przyszykowali nam ciepłe powitanie. Przy rozpalonym kominku ugościli nas ogromną ilością gorących posiłków (zjedliśmy wszystko z wielkim apetytem, smakowały nam również potrawy, które na co dzień nie goszczą w naszym menu :P).

Jeszcze raz dziękujemy „Złota dolina”

 

Dzień II – „Nieplanowane przerwy”
Trasa Pokrzywna – Polska Cerekiew trasa ok 160 km.

na zdjęciu : kolaż zdjęć uczestników rajdu przy znakach z nazwami miejscowości jakie odwiedziliśmy tego dnia – według wytycznych PTTK

Dzień przywitał nas pięknym słońcem i górskimi widokami.
Po pysznym śniadaniu odwiedziła nas telewizja Pogranicze, której zawdzięczamy piękne nagrania z drona.
W czasie gdy Alicja Karolina i Łukasz udzielali wywiadu, Tomasz z „Erka Pogotowie rowerowe” sprawdzał i szykował do dalszej drogi nasze jednoślady.

na zdjęciu: samochód Erki pogotowia rowerowego z zawieszonymi na specjalnym bagażniku rowerami.

Nicola z Remikiem postanowili wrócić do domu i śledzić naszą dalsze drogę na facebooku :d

na zdjęciu: Adam z Alicją jadący na tandemie, na poboczu widać resztki topniejącego śniegu.

Jechało się super, chociaż już bolały nas tyłki , a żeby nie było tak pięknie czasem dopadł nas lekki wiosenny deszczyk.

 

Pierwszą nie planowaną przerwę mieliśmy w Prudniku, na dworcu PKS przywitał nas Andrzej, który opisał nasza przygodę na łamach Tygodnika Prudnickiego,  oraz Aleksandra która z wielkim zapałem od tej pory podróżowała z nami.

na zdjęciu: zrzut z ekrany z artykułem na stronie „Tygodnik Prudnicki”

Kolejną przerwę „zafundowała’ nam złamana szprycha w Łukaszowym kole – dobrze że w naszym pobliżu znajdowała się nasza „Erka”. Chłopaki sprawnie naprawili usterkę dzięki czemu mogliśmy wspólnie pokonywać kolejne km w słońcu i cudnej atmosferze.

na zdjęciu : rower postawiony na siodełku i kierownicy z wykręconym kołem

Gdy już myśleliśmy, że pogoda nam odpuściła i teraz czeka nas już tylko cudowna aura, naszym oczom ukazała się zalana i nie przejezdna droga. Wjazd do Branic był niemożliwy… Gdzie tylko okiem sięgnąć wszędzie była woda…
Po chwili przerwy i namysłu, nasi dzielni mężczyźni podwinęli nogawki w spodniach i  zaczęli przenosić  nasze rowery oraz bagaże na drugą stronę nowo powstałej rzeki.

na zdjęciu : gołe stopy jednego z uczestników rajdu, zanurzone w wodzie

Cóż pozostało nam kobietkom… również podwinęłyśmy nogawki i poszłyśmy w ich ślady (na szczęście my nie musiałyśmy nic nosić 😛 a co niektóre z nas same były noszone ;)).

na zdjęciu : Adam niosiący na swoich plecach Olę, w tle widać Karolinę z niezbyt radosną miną i Łukasza niosącego rower. Wszyscy przechodzą przez rzekę która zalała drogę.

Po tak emocjonującej przeprawie zatrzymaliśmy się w Branicach w Pizzerni, gdzie panie z obsługi powiedziały nam że 3 km. od zalanej drogi jest most którym mogliśmy sucho dostać się do miasta 😀 

Kolejne kilometry upływały nam wśród rozmów, śpiewów i lekkich sprzeczek :d
Do mety dotarliśmy później niż planowaliśmy bo ok.2:00 nad ranem, przypadkowo nadrabiając kilka, a może kilkanaście km . Ale na miejscu twardo czekali na nas Angela z Tomkiem z Pogotowia Rowerowego Erka z Pyszną kolacją.

Dzień III- „Czas zwiedzania”
Trasa Polska Cerekiew – Faustianka trasa ok 140 km.

„Ojej…” na samom myśl o rowerowym siodełku… Nasze cztery litery bolały jeszcze bardziej niż dnia poprzedniego
No, ale nic –przerzutki sprawdzone, nasmarowane łańcuchy, siadamy jedziemy!

na zdjęciu: Tomasz z Erki pogotowia rowerowego, sprawdzający stan techniczny jednego z rowerów.
na zdjęciu: Alicja czyszcząca łańcuch w swoim tandemie

Po drodze dużo zrobionych zdjęć, nagranych filmików i cała paleta towarzyszących nam emocji i wrażeń.
Pogoda dopisała mogliśmy zdjąć z siebie kilka warstw niepotrzebnych ubrań 😉

na zdjęciu: Tomasz jadący na swym białym … rowerze ;P

Tego dnia nawet Tomek z naszej technicznej obstawy wsiadł na rower i popedałował kilka kilometrów razem z nami.

W Ujeździe zwiedziliśmy ruiny zamku Biskupów Wrocławskich

na zdjęciu: ruiny zamku w Ujeździe
na zdjęciu: widok na miejscowość Ujazd z okna ruin zamku.

oraz dołączyli do nas Agata i Piotr. 

na zdjęciu: Agata, Piotr i Marcin na rowerach

na zdjęciu: Mocno oświetlony Kościół w Borkach Wielkich.

Wieczorem trochę nam się zbłądziło, ale wyjechała nam na pomoc Aurelia -żona Jacka, która swoimi ścieżkami doprowadziła nas do agroturystyki w Faustiance, gdzie czekał pyszny gorący bogacz.

na zdjęciu: tandem za którym stoi cała grupa rowerzystów wraz z właścicielką Gospodarstwa Agroturystycznego „Bryś” w Faustiance.

 

Dzień IV „Spokój, cisza, relaks i zwiedzanie 😉 ”
Trasa  Faustianka- Brzeg  trasa ok 100 km.

Czwarty, a zarazem ostatni dzień naszej wyprawy zapowiadał się dobrze, świeciło słoneczko, do przejechania zostało nam już „tylko” 100 km i  nasze siedzenia przyzwyczaiły się już do naszych rowerowych siodełek.
Droga była prosta bez żadnych wzniesień

na zdjęciu: grupa rowerzystów, jadąca prostą asfaltową drogą, mijająca samochód Erki pogotowia rowerowego.

 i po kilkudziesięciu kilometrach zaczęło nam się trochę nudzić.

Dla zabawy postanowiliśmy pograć w rowerowy głuchy telefon- śmiechu i przekręconych haseł  było przy tym co niemiara 😉

Oczywiście  trasie nie zabrakło drobnych usterek , ale dzięki temu mogliśmy zwiedzić nie planowane miejsca.

na zdjęciu : Pałac w Roszkowicach
na zdjęciu: odbicie w szybie Mateusza, który próbował sfotografować wnętrze pałacu
na zdjęciu: wszyscy uczestnicy rajdu na rynku w Byczynie

Niezliczone litry wypitej wody, kilogramy zjedzonych słodyczy, kilka przerw na obiad, kilometry krajobrazów i kończyliśmy rajd na zamku w Brzegu.
Na mecie nie mogło oczywiście zabraknąć symbolicznego łyka szampana i kilku łez radości pomieszanej z ogromną dumom ze swoich możliwości!

na zdjęciu: Alicja otwierająca szampana

Cały rajd to gigabajty wspaniałych zdjęć, filmów i wspomnień. Nawiązanie nowych kontaktów, poznanie wspaniałych ludzi i bardziej niż do tej pory poznania siebie nawzajem 😉

na zdjęciu : machający do obiektywu grupa uczestników zakańczających rajd.

Podsumowanie:

  • W rajdzie wzięło  udział  -19 os.
    • 18 os. jechało rowerem.
    • 8 os. przejechało rowerem trasę od Brzegu do Brzegu
  • łączna dystans wszystkich rowerzystów to 6420 km
    • najkrótszy przejechany rowerem dystans to 30 km
    • najdłuższy przejechany rowerem dystans to 637 km
  • najmłodszy uczestnik rajdu tu 13 letni Mateusz

Opublikowały : Alicja Stelmaszczyk
Karolina Włodarska